Zawsze fajnie jest wyjechać. Stawić się rano na lotnisku, odprawić, zasnąć po starcie i obudzić się razem z uderzeniem kół o pas. Bolonia przywitała nas około południa, a przed nami było dwie godziny drogi, przez Florencję, aż do Sieny. Po drodze było prawdopodobnie najlepsze espresso jakie w życiu piliśmy i nieprzyzwoicie słodkie ciastka ( w prezencie od właściciela niewielkiego zajazdu już na toskańskiej wsi ).

Toskania w maju nie była jak z obrazków w internecie – płowa, ani spalona słońcem. Była dzika i zielona. Wąskie dróżki pośród pól, na których nie było poza nami innych podróżnych, opuszczone pałace porośnięte mchem i sosnami. Była doskonałą ciszą. Jeśli ktoś ma marzenia o włoskim dobrym, spokojnym życiu, uprawie wina i jedzeniu bagietek maczanych w najlepszej oliwie przy akompaniamencie Vasco Rossi ( włoski Krzysztof Krawczyk, ale fajniejszy. Sprawdźcie go ! ) to to jest idealne miejsce.

Kat ( urodzona w Polsce ) i Riaan ( Z Republiki Południowej Afryki ) nie zaprosili swoich przyjaciół na zywczajny ślub w Toskanii. Zorganizowali dla nich włoskie wakacje, z winem, muzyką i widokiem wartym milion dolarów. Od kilku miesięcy byli mężem i żoną, a maleńkie gospodarstwo agroturystyczne niedaleko Sieny zostało miało stać się scenerią do przysięgi wobec wiedzy i rozumu ( byliśmy, słyszeliśmy !), że będą się kochać, szanować i inspirować. I że to nie wino ( a na pewno nie tylko ono ) było bezpośrednim powodem naszego majowego spotkania. Tylko miłość. Fantastyczna, wielka, zapierająca dech w piersiach.

Przypieczętowaniem ich przysięgi była wymiana kwiatów i gałęzi oliwnych, które otrzymali od swoich rodzin, aby stworzyć jeden wielki bukiet, symbolizujący powstanie ich nowej rodziny.
Z naszej podróży mamy mnóstwo zdjęć. Z wieczornego spaceru po Sienie, ze ślubu, z krótkiej sesji zdjęciowej. Ale przede wszystkim mamy fantastyczne doświadczenie emocji, totalnej akceptacji dla niekonwencjonalnego wyboru Państwa Młodych tego, jak chcą zorganizować swoje wymarzone wesele. Bez urzędnika, formalnej zobowiązującej atmosfery, za to z muzyką the Verve w tle ( były łzy i ciarki, no oczywiście. ) i wierszem Wisławy Szymborskiej w kilku językach. Dziękujemy Wam za Wasze otwarte umysły, za szanse przeżycia z Wami tych dni.

Lokalizacja : Tenuta di Papena

Suknia Ślubna: Anna Kara 

Buty Panny Młodej : Dolce & Gabbana

Florystyka : Il Bouquet Siena


 

Leave A

Comment